~kamilarondo | użytkownik
|
imię i nazwiskoKamila Rondo
płećkobieta
wiek22 lat (1987-12-14)
adresBetelgeza / Gdynia
zarejestrowany17.04.2005 @21:23:15
ostatnio na stronie09.02.2010 @13:58:10
|
|
|
Szarość przemieszczała się wzdłuż, wprawiana w niezauważalne drgania ziemi pod powierzchnią obuwia. Poranek nadszedł stalowy, chłodny i trochę rozedrgany. Nad ludźmi unosiła się mgła rozpraszająca światło, które z czasem otulało murki i krawężniki niepokojącym pomarańczem. Krok za krokiem, wciągając lekko nosem poranne powietrze, pochłaniałam to co przede mną. Każdy ruch głowy odczuwam twarzą. Dziś zdałam sobie z tego sprawę w pełni i zaczęłam się zastanawiać, czy w jakiś sposób "widzę" twarz bez "posiadania" jej naprzeciw siebie? Bez wspomagania się odbiciem? Czy potrafię widzieć w ten sposób całą głowę? Odrzucić tysiące spojrzeń w lustro - inwentaryzacyjnych, zachwyconych, smutnych, zaniepokojonych. Czy potrafię odrzucić te wszystkie kreacje na jej temat, które powstały po uważnym jej obserwowaniu? Czy naprawdę potrafię "widzieć" twarz i głowę bez lustra, bez fotografii, bez pomnożonego obrazu? Dziwne pytania - myślałam sobie dzisiejszego ranka. Przecież organ, którym posługuję się w celu obserwacji rzeczywistości, jest osadzony wewnątrz tego, co chciałabym ogarnąć w całości. Zatem fizycznie niemożliwym jest rzeczywisty ogląd na głowę - nie mogę przecież przemieszczać oczu po powierzchni skóry. Oczy również nie mogą przemieszczać się wewnątrz czaszki, by głowę obejrzeć od środka. Mogłabym posłużyć się dłońmi do rozszyfrowania swojej głowy i duży w tym udział miałaby sama głowa, to znaczy mózg. Zamykam oczy i przemieszczam opuszki palców po swej twarzy. To mapa pełna wzniesień i dolin. Nie jestem jednak w stanie "wyrysować" w umyśle wizji przestrzennej tej mapy. Wnoszę, iż ma to związek z brakiem doświadczenia - w codziennym życiu nie posługuję się tylko samymi dłońmi do całościowego określania pewnych rzeczy. Być może takie określenie wyglądu twarzy i całej głowy jest jedynym idealnym opisem bez mnożenia jej wokół. I może nie ma nic ponadto - tylko wzniesienia i doliny. Ale wciąż chcę szukać dalej. Zatem jak mogłabym "widzieć" swoją twarz, głowę? Może nią samą? Idąc dzisiaj po drodze czułam i czuję wciąż zarysowujące się policzki. Mam wrażenie, że są twardymi płatami, które zaciskają się gdzieś wysoko, gdzieś daleko od brody. Czuję, jak są osadzone, jak dociskają oczodoły do czoła. Takie są być może moje policzki. A może to po prostu czucie, odczuwanie a nie żadne widzenie, ani "widzenie". Po co mi szukać tysiąca określeń na to, co już zostało określone? Bez wspomagania nie mogę widzieć twarzy, mogę ją czuć. W tym jest większy sens określania - myślę. Ale wizja widzenia bez wspomagania pomnażaniem obrazu wciąż nie daje mi spokoju. Wyobrażam sobie, jak oczy wysuwają się na cienkich patyczkach po czym obserwują stan głowy, twarzy. Powoli, spokojnie, w codziennym porannym rytuale. Albo, kiedy pada na mnie pierwszy w życiu deszcz, oczy wchodzą do środka zlęknione i bacznie obserwują, czy krople uderzające w skórę nie przedostaną się do środka i nie podjudzą potoku łez. Z każdym kolejnym deszczem są coraz bardziej odważne. Lubię ją czasami w myślach odkręcić, porwać w dłonie, podrzucić do góry. Głowę swoją i wszystko co w niej. _________________________________________________________________________________ blog blog ze starą fotografią ruchome miniprzegląd fotografii indyjskiej tutaj sprzedają rysunki co to jest obraz? ręcznie robione rzeczy użytkowe i nie tylko | |
kontakt i statystyki
emaile-mail ukryty
digarty53
komentarze1463
posty na forum15
ulubione


Digilinki














